
Kryształy niewinności.
Smagane wiatrem, pokonują długą i krętą drogę, by dotrzeć do ziemi.
Z zawrotną prędkością atakują moją twarz i włosy.
Nie mogę narzekać. Przyjemna zabawa.
Łapię je w dłonie.
Po chwili stają się drobnymi kropelkami, które pochłonie ciepło moich rąk.
Tak wygląda nasze życie. Lecimy wyznaczoną trasą szybkiego ruchu.
Wydaję się nam, że w dobrym kierunku... w odpowiednim celu.
Nagle przestajemy istnieć.
Pozostaje mi tylko nadzieja, że w chwili tej, pochłonie mnie
ciepło pięknej dłoni, a nie chłód asfaltu.



Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna