Symbol życia...
Mały staw.
Miliony fal.
Mój wzrok nie jest w stanie ogarnąć skąd i dokąd płyną.
Każda jest inna, wyjątkowa.
Nurt wody współistniejąc z wiatrem, przeistacza je w coraz to piękniejsze fale.
Zmuszone są płynąć w tym samym kierunku, jedna za drugą.
Każda z nich, prędzej czy później rozbija się o brzeg.
Jedna o piach, druga o żwir, kolejna o wybujałą roslinnosć.
Przestały istnieć?
Nie.
Zamieniają się w drobniutkie koliste lub poprzeczne fale, które płyną pod prąd,
zostawiając slad na potomnych falach, które wkrótce podzielą ich los.


Komentarze (1):
jak udał sie wypad w góry????
mam nadzieje, że dobrze;)))
napisz mi cos czasem mailem;)
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna