Miłość?
Tatry, Beskidy, Karkonosze, Bieszczady... Wszystko jedno ;-)
Dom mój, miejsce ukojenia, cisza, spokój, odpoczynek,
z dala od problemów ludzkiej egzystencji...
głupich, beznadziejnych problemów!
Gdy tam jestem nie wiem co mam zrobić-
dziękować czy wypada prosić o więcej?
Chce krzyczeć, tańczyć dla nieba i spiewać dla słońca!
Mam wrażenie, że za chwilę rozpadnę się na strzępy,
że to szczęscie rozerwie mnie, a wiatr poniesie popiół
na cztery strony swiata.
Moje miejsce na ziemi.
Dokladnie tu powinnam być.
To mój mały raj.
Czyżby przedsmak prawdziwego?
Może nigdy się tego nie dowiem.
Czym jest to co czuję?
Czy to, czym nigdy nie obdarzyłam mężczyzny, poczułam tam gdy jestem w górach?
Czy tak nie wygląda miłosć?
Dziwne... ;-)


Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna